Wszystko zaczęło się jak z przypadku, tak jak większość sukcesów życiowych każdego z nas.
Ktoś polecił nas swojemu szefowi, zobaczyliśmy ogłoszenie w gazecie, którą ktoś właśnie wyrzucał, czy umówiliśmy się na kawę z piękną blondynką, jak się okazało córką właściciela wielkiej korporacji. Nasz "przypadek" był troszkę inny, ale równie zaskakujący.
Było piękne lato dwutysięcznego roku. Środek lipca, więc temperatura dawała się we znaki. Wraz z przyjacielem Tymonem, który jest starszy od nas o 2 dni, siedzieliśmy na torbach i czekaliśmy na transport. W roli drivera - nasz tato. Dzień wcześniej opijaliśmy nasze 18 urodziny i z tej okazji opuśclliśmy na moment nasze ukochane Siedlce i wybraliśmy się do Gródka nad Bugiem. Trzymając po pół litra wody w ręce zastanawialiśmy się, co takiego stanie się w naszym życiu po otrzymaniu dowodów OSOBISTYCH.
Czy już wtedy wyczuwaliśmy zmiany, jakie mają zajść w naszym życiu?? Czuliśmy raczej ból głowy i przekonaliśmy się, czym jest brutalna dorosłość. Wpakowaliśmy się w końcu do auta i opuścliliśmy Gródek. Dlaczego o tym wspominam? Bo właśnie wtedy, mijając kolejne małe wsie nadbużańskie usłyszeliśmy dumny głos taty: Mama zgłosiła was na casting do serialu, jutro jedziecie do Warszawy. I tak została wprawiona w ruch machina telewizyjna. Pierwsze próbne zdjęcia to oględziny wizualne i rozmowa o naszych życiowych planach z kochaną Panią Grażynką - II reżyserem, która pracuje do dziś. Chyba nie spodobało im się to, że Rafik chce iść na studia do Akademii Wojskowej w Gdyni, bo rozmowa zakończyła się szybko. Na wychodne wciśnięto nam kartkę z tekstem i powiedziano słynne - zadzwonimy. Czyli wiadomo - ściema na maksa. Ku naszemu zaskoczeniu jednak zadzwonili; kurcze naprawdę zadzwonili "hura" - kazali przyjechać jeszcze raz. A więc następne 46zł w błoto, bo tyle kosztował bilet do stolicy w obie strony (x2).
No trudno, scenka do odegrania fajna, więc można pojechać. Pokłócimy się przed kamerą, poszarpiemy, żadna nowość po 18 latach praktyki. Chyba się w końcu na coś to przydało, bo za kilka dni byliśmy już aktorami najpopularniejszego serialu telewizyjnego wszechczasów "M JAK MIŁOŚĆ".
Ktoś polecił nas swojemu szefowi, zobaczyliśmy ogłoszenie w gazecie, którą ktoś właśnie wyrzucał, czy umówiliśmy się na kawę z piękną blondynką, jak się okazało córką właściciela wielkiej korporacji. Nasz "przypadek" był troszkę inny, ale równie zaskakujący.
Było piękne lato dwutysięcznego roku. Środek lipca, więc temperatura dawała się we znaki. Wraz z przyjacielem Tymonem, który jest starszy od nas o 2 dni, siedzieliśmy na torbach i czekaliśmy na transport. W roli drivera - nasz tato. Dzień wcześniej opijaliśmy nasze 18 urodziny i z tej okazji opuśclliśmy na moment nasze ukochane Siedlce i wybraliśmy się do Gródka nad Bugiem. Trzymając po pół litra wody w ręce zastanawialiśmy się, co takiego stanie się w naszym życiu po otrzymaniu dowodów OSOBISTYCH.
Czy już wtedy wyczuwaliśmy zmiany, jakie mają zajść w naszym życiu?? Czuliśmy raczej ból głowy i przekonaliśmy się, czym jest brutalna dorosłość. Wpakowaliśmy się w końcu do auta i opuścliliśmy Gródek. Dlaczego o tym wspominam? Bo właśnie wtedy, mijając kolejne małe wsie nadbużańskie usłyszeliśmy dumny głos taty: Mama zgłosiła was na casting do serialu, jutro jedziecie do Warszawy. I tak została wprawiona w ruch machina telewizyjna. Pierwsze próbne zdjęcia to oględziny wizualne i rozmowa o naszych życiowych planach z kochaną Panią Grażynką - II reżyserem, która pracuje do dziś. Chyba nie spodobało im się to, że Rafik chce iść na studia do Akademii Wojskowej w Gdyni, bo rozmowa zakończyła się szybko. Na wychodne wciśnięto nam kartkę z tekstem i powiedziano słynne - zadzwonimy. Czyli wiadomo - ściema na maksa. Ku naszemu zaskoczeniu jednak zadzwonili; kurcze naprawdę zadzwonili "hura" - kazali przyjechać jeszcze raz. A więc następne 46zł w błoto, bo tyle kosztował bilet do stolicy w obie strony (x2).
No trudno, scenka do odegrania fajna, więc można pojechać. Pokłócimy się przed kamerą, poszarpiemy, żadna nowość po 18 latach praktyki. Chyba się w końcu na coś to przydało, bo za kilka dni byliśmy już aktorami najpopularniejszego serialu telewizyjnego wszechczasów "M JAK MIŁOŚĆ".
